"Zrób sobie taki eksperyment:

Przyjdź jednego dnia bardzo smutna.
Sprawiaj wrażenie jakby świat się zawalił.
Powiedz, że pokłóciłaś się z M.
zobaczysz ile wtedy nagle będziesz mieć znajomych...

Ludzie wolą słyszeć, że u ciebie jest beznadziejnie niż cieszyć się twoim szczęściem"

Ot taka rada na zakończenie wczorajszego wieczoru.

Zastanawiałam się więc:
a) czy tak jest?
b) po co udawać?
c) jak często w takich sytuacjach bardzo słychać "tak, ale pocieszę cię, że ja mam gorzej(...)"- i zaczyna sie wykład o niemocy rozmówcy ;)

a tak właściwie to chciałam napisać coś zupełnie innego:
- że coraz bliżej...1
- że sny są nieobliczalne bardziej niż lotto (ale o tym później;))
- że zdziwienie na moje pomysły nie jest czymś wyjątkowym
- że truskawki mi się przejadły
- że już kończę smęcić :]

i jeszcze zdjęcie, żeby tak na czym oko było zawiesić [a nie suchy tekst do znudzenia]







Name:

Komentarze:

08.05.2008, 21:01 :: 90.156.64.203
idrilecka
nie no ja nie smutam, chodzi o to, że czasami ludziom jakoś lepiej na duszy jak inny nie ma dobrze;)

dzielnia nowa można się wozić,póki co :P:P

08.05.2008, 20:05 :: 90.156.52.81
agnieha
Wasza nowa dzielnia jak widzę :D
A co do smęcenia to Twoje słowa skojarzyły mi się z piosenką Happysadu - Ludzie chcą usłyszeć wieści złe...
Nie smutaj, ładniej Ci z uśmiechem na twarzy :)