na wstępie


Link 04.03.2008 :: 20:21 Komentuj (0)
Takim zwrotem zaczynałam w podstawówce wypracowania, kiedy jeszcze stylistyka w zdaniu stanowiła dla mnie element zaskoczenia. Ale jak narazie nie ułożył mi się w głowie alternatywny zlepek słów wskazujący na początek- co potwierdza regułę, że zazwyczaj najtrudniej coś zacząć. Być może z czasem wymyślę jakiś zaskakujacy określnik czy zachęcacz. Lecz póki co zostawiam tu "wstęp" i coś co jest "na" nim (czymkolwiek by to mogło być [?])

:)

2008-02-06 15:52:34



na rozgrzewkę


Link 04.03.2008 :: 20:22 Komentuj (0)
He he znowu zaczynam od czegoś "na";]

Stwierdziłam, że skoro był już aspekt wstępoidalny trzeba popisać (się) o motywach działania- co może okazać się niebywałym odkryciem (dla mnie chyba przede wszystkim)
Zabawne jest tłumaczenie się z czynów, które popełniam i z pewnością będę popełniać. Ale przyszedł czas na to niezwykle obiecujące zdanie:):

"piszę bloga ponieważ..."


Zaraz dokończę, ale jeszcze chciałam zauważyć, że moje pierwsze skojarzenie gdy pomyślałam o tym zdaniu to takie, że ludźmi kierują dziwne powódki jak np:
"chcę pokoju na świecie i wygrać z bezrobociem"
"zbawić świat i siebie sobą"
"nikt mnie nie rozumie"
i bardziej lub mniej skrajne opcje... żeby inni zauważyli z kim mają do czynienia!

a ja postanowiłam pisać tu, ponieważ jeszcze tego nie robiłam :)
*(i może dzięki temu wywalczę pokój na świecie :P:P:P)

2008-02-06 21:32:26











po nocy


Link 04.03.2008 :: 20:39 Komentuj (0)
Wróciłam...

Zapowietrzyłam się nadmierem świeżości.
Chyba ubiegła mnie moja zawziętość, albo skłonność do postanawiania na-złość na-złościom.
Ale wybrałam dłuższą drogę i dotarłam do miejsca gdzie zatrzymać się nie mogłam (a powinnam?).
Uganianie się za niedorzecznosciami to przypadłość tylko ludzka [przynajmniej zawsze mam świadomość przynależności gatunkowej:)]

Zdarzyło mi się dzisiaj pojąć coś

To trochę jak zrozumieć swoją odrębność gdy jesteśmy w ciemnościach z kimś i nagle błyśnie światło (i o zgrozo uświadomi nam naszą niepołączalność!). Coś podobnego... coś niezwykle takiego samego...
I na tym koniec (na dziś) smutnych alegorii życia walki hehe:):)

A takie banialuki wyniknęły mi z obserwacji krzesła zatłoczonego kolejnym ekosystemem moich ubrań:):

Ciemność nadaje kształtom wyraz błagalności w stawaniu się prawdą...
Światło nadaje kształtom wyraz despotyzmu w byciu postanowionym...

A, że zabrzmiało to tak porywczo i podniośle.. idę spać- widocznie godzina nie sprzyja brakom komplikacji :P

Ciekawe...
Jak wiele ekosystemów może udźwignąć krzesło?? :):):)

2008-02-07 01:17:10






a ja?


Link 04.03.2008 :: 20:40 Komentuj (0)
A ja?
Chyba jestem skoro piszę:)

Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia...
Podoba mi się to zdanie, ze względu na mnogość możliwości. Można założyć rodzinę, konto w banku, że istnieją idealne wiązania jonowe, że H2O-mop jest bezcenny a mata ozonowa wybawia od nieżytu nosa... No i wiele innych radosnych i twórczych odnośników do tego co odkształca naszą czasoprzestrzeń [ale, że nawet H2O-mop! (kto by pomyślał..)] :)

Poznałam dzisiaj małe tajemnice życia z kimś w zaciszu niedopowiedzeń.. I muszę to jeszcze jakoś poukładać w moim skromnie opancerzonym centrum dowodzenia kończynami :)

A poza tym bilans dnia to:

*
3 godziny marnowania atramentu
*
2 czarne mrówki na prawym przedramieniu
*
stan lewitacyjno-autopilotarzowy (spać!!!)

Reszta bilansu dzierga paciorki :*

2008-02-09 00:56:59






na teraz


Link 04.03.2008 :: 20:41 Komentuj (0)
nastawiam się na 10 minut lewitacji w odległości r od całego nieszczęścia chemii fizycznej :D

najukochańsza istota mego życia śpi.. a ja siedzę i się zastanawiam czego jeszcze mogę się dowiedzieć o roztworze soli kuchennej w wodzie... oj zdziwiłabym się

doszłam do wniosku, że największą komplikację w naszym życiu wprowadza lenistwo (wynikające [najpewniej] z chęci ułatwienia sobie egzystencji)..(paradoks?) i nagle spada na nas lawina spraw nie-załatwionych nie-do-uniesienia (zważywszy na lekkość wcześniejszych uniesień)..

czy szczęście i ogólnie uczucia mają też swój okres półrozkładu??


istotnie... nienaturalna sugestia

2008-02-12 21:44:10






a teraz


Link 04.03.2008 :: 20:42 Komentuj (0)
zastanawiam się co daje taplanie się w przeszłości. Logika mówi- nic
Ale co ma logika do bezkresnych połaci naszego "co by było gdyby"

Zaiste przeszłość jest jak zaciasna, stara [bardziej lub mniej ulubiona] sukienka, wciskamy się w nią na siłę, nie chcąc zauważyć, że już nie potrafimy się wpasować..

a w teraźniejszość? wpasowujemy się póki nie obrośniemy w wydźwięk naszych zysków i strat.. by znowu wymieniać garderobę na większą...


***

Uzależniona Od Twojego Postanowienia Bycia

***

2008-02-13 01:32:37






na niesprawiedliwość


Link 04.03.2008 :: 20:43 Komentuj (0)
nie ma lekarstwa ani sposobu...
kolejny dzień napawam się:

*
odgłosem wiertarki w remontowanej windzie w bloku
*
brakiem perspektyw na dogodne oświetlenie
*
17 m kw
*
pojęciem o własnym niepojęciu

I mogłabym tak długo jeszcze wymieniać, bo zawsze znajdą się elementy, które nam utrudniają życie
Zastanawiam się gdzie podział się mój zapał do nauki... teraz raczej zmuszam się niż przychodzi mi to spontanicznie
Kiedy zaczynałam studia było to dla mnie coś niesamowitego, (nowość to tylko boboczny aspekt!) cudownie niznanego.
W miarę bycia tam wszystko zmieniało znaczenie. Myślę, że to moja wina, ponieważ nie byłam w stanie rozszerzyć ram mojego pojęcia na to, że ludzie są ludźmi i jakbym się nie starała, to nie zmieni się.
Nie ucierpiałam od tego za bardzo, uważam, że wszystko co się dzieje mamy na własne życzenie ale szkoda, że większość zdarzeń nie ma nic wspólnego z naszymi pragnieniami.

Ludzie są nieprzewidywalni, wolni, swobodni, indywidualni... a nade wszystko są zmienni... I trochę o tym zapomniałam w stosunku do siebie jaki i innych...

Dorastanie to uświadamianie sobie, że nic nie zostaje nam dane na zawsze...

Chwilami mam wrażenie, że dorosłość wymusza na nas zachowania antyludzkie..


***

Jestem szczęśliwa pomimo..
Jestem sobą pomimo..
Jestem z Tobą..
<>

2008-02-13 15:14:51






bajka liter-acka


Link 04.03.2008 :: 20:44 Komentuj (1)
Było sobie raz A. Poszło sobie raz to A daleko z innymi literami alfabetu mało logicznie powybieranymi (no bo gdzie się O komponuje z Z (?) ni jak nie można ich na siebie nałożyć [ale się nakładali sami- widocznie znaleźi jakiś sposób]). I były jeszcze 3 inne R, D i F. Śmiesznie się działo aż pojawił się trójliterowy osobnik: CHP i się bajka skończyła...

A zawirowało w głowie od gorąca i atmosfery przewlekłej dziwności, że aż rzeczy przeniemożliwe zaznaczyły swoją obecność. Upadła A na CHP i się tak na tym połączeniu opierało przez chwilę, albo parę chwil (trudno powiedzieć, ponieważ litery nie mają swojgo zestawu określeń czasu).

I zastanawiały się te dziwadła dwa jak się nawzajem poukładać w sensowny wyraz.
ACHP(?)- brzmiało jak odksztuszanie wydzieliny z płuc
CHPA(?)- jak pękający popkorn na patelni
ostatnia możliwość stwarzała konieczność przeniknięcia A do środka trójliterowca i rozbicie jego zwartego ego. W końcu jednak CHP zadecydowało, że A wskoczy w środek i stworzą cudowne CHAP.

Cudowność była chwilę, później...
CHP błyskawicznie wykorzystał to słowo przeciwko A i CHAPiąc je rozerwał literce poziomą kreskę i zostawił na pastwę śmiechu innych liter, dwogosek, poligłosek, wyrazów. A stało się przewróconym i potarganym V i nadodatek nie wiedziało czy jest sobą [A] i widzi świat normalnie czy jednak jest V i widzi świat już do góry nogami.

Z tej zadumy A->V (tak się mianowała litera aż nie ustali swojej tożsamości) wyrwała taka sobie niesymatryczna pionowo E. Stwierdziła, że odda swój górny wyrostek A by odzyskało kształ pierwszej w alfabecie. Dolny wyrostek przeniosło prostopadle do środkowego i powstało H.

Obie litery utworzyły wspaniałą dwugłoskę HA i potwierdziły teorię, że ten się śmieje, kto się smieje ostatni.

koniec bajki

ps. co do CHP to N widziała go jako nadal niekompletnego i samego osobnika trójliterowego. Bo kto chciałby się zadawać ze zlepkiem liter bez sensu??

2008-02-19 00:36:20






hmm


Link 04.03.2008 :: 20:44 Komentuj (0)
ciekawe skąd się bierze ta właściwość umysłu, że im mniej snu tym efektywniej działa?
z pewnością to wrażenie złudne, bo zmęczenie kumuluje się i później już nic nie można wyegzekwować od mózgu poza dążeniem do spania.
ale pierwszy okres przemeczenia jest niezwykle owocny...

***
Dziwnym zbiegiem okoliczności [:D] zobaczyłam dzisiaj fragment "Stelliny" (prawdopodobnie brazylijskiego) serialu, gdzie jak to bywa w takich produkcjach (bezsprzecznie jak tasiemiec- płaskie i obojacze człony tworzące jeden organizm) jedna dziewczyna, która jest biedną służącą, bezradną a mimo to anielsko dobrą i szczerą dziewczyna z prowincji. Pewnie jakiegoś adoratora z arystokracji ma ale w tym odcinku się nie ujawnił. Myślę, że ten serial cieszył się kiedyś dużym powodzeniem wśród naszego społeczeństwa :)

2008-02-20 08:52:20






sprostowanie


Link 04.03.2008 :: 21:03 Komentuj (2)
Jeśli ktoś czytał to zauważył z pewnością, że pierwsze wpisów ma dodatkową datę na dole. Otóż, przeprowadziłam je z mojego bloga na innym serwerze i zaznaczyłam kiedy to wypadły mi z głowy tak naprawdę :)

Tym, którzy uwierzyli, że w 10 minut jestem w stanie napisać tyle słów na klawiaturze i mam tak lotny umysł w tworzeniu serdecznie dziękuję za docenienie :D

Skoro już się tu przeprowadziłam... to powiem takie dodatkowe po "na wstępie" heeeeeeeej :):):)

i do napisania (bo przepisania już nie mam z czego stosować ;))






ile to się można w markecie naoglądać cudactw :D


Link 05.03.2008 :: 22:48 Komentuj (1)
Po drodze doszłam do wniosku, że w ludziach brakuje woli walki. Takiej instynktownej, wybiórczej i niepohamowanej woli w dążeniu do zdobycia nie tylko zdobywania.
Nie mam na myśli walki w celu eliminacji co niektórych osób. Chodzi mi o chęć jakiegokolwiek poruszenia powietrzem z inicjatywy jednostki...
Szkoda, że to takie nieosiągalne.. w końcu nastał "szczęśliwy" okres niepohamowanej, modnej i ślepej neutralności. Po prostu: "jee jee jee lodowy pingwin"

Zostawiając pingwiny w spokoju odkryłam dzisiaj, że pracodawcy mają czasem śmiesznie brzmiące wymagania rekrutacyjne. Szczególnie urzekło mnie jedno sformułowanie:

"osoba z co najmniej rocznym stażem pracy na stoisku z artykułami luksusowymi"
Wywnioskowałam, że pewnie chodziło o torby z dzika a nie ze zwykłej świni, ze tak to ujmę.

Ale dość ignorancji na dzisiaj idę spać :)










;]


Link 06.03.2008 :: 09:05 Komentuj (3)
spontanicznie chciałam przesłać ogromnego multimedialnego buziaka dla osoby stanowiącej o moim szczęściu z granicami w nieskończoności :):):)
:*




rozprawka chwilowa


Link 09.03.2008 :: 00:59 Komentuj (1)
Jednym z gatunków chwil i przyjaźni są te, które gdy się dzieją dają nam pewność swojego zakończenia. Jesteśmy niebywale szczęśliwi, radośni, cudownie zauroczeni momentem.... i łapiemy jak najwięcej, jak najmocniej, jak najdokładniej każdy element otoczenia w tym czasie bo wiemy, że to się skończy.
Najciekawsze, że wtedy mamy sporo czasu na przygotowanie się do zakończenia, i chyba właśnie dlatego koniec nie jest tak katastrofalny. I otacza go zwykły, pogodzony spokój..

Niezmiernie specyficzne poczucie przemijalności...

Z drugiej strony są chwile, w których nie ma namacalności końca, ale świadomość jego i pragnienie by nigdy nie nastąpił. Wtedy nie ma mowy o spokoju..

I jeszcze pytanie na koniec wywodu..
Czy bardziej oświecone podejście do doceniania szczęścia to:
a) świadomość jak potężna byłaby strata tego i jak bezbarwne stałoby się życie "bez"
b) po prostu cieszenie się tym, niezważając na nic, nie zastanawiając się nad niczym

Ciekawe..









* * *


Link 12.03.2008 :: 22:57 Komentuj (2)

Dzisiaj tylko błahy cytat, abstrahujący od mojej realności obecnej, niewycelowany w żadnym kierunku. Ale sądzę, że kierunków nie mi szukać, więc ja tylko przytaczam:


"Jedyną funkcją wypowiadanych przez pana słów jest uprzędzenie kokonu wokół bezsensu pańskiego istnienia"
Salman Rushdie



Link 17.03.2008 :: 14:10 Komentuj (3)
Tworzę referat o apoptozie. I zastanowiło mnie to, że mimo, iż komórka powstaje zdrowa i jurna to posiada uśpiony mechanizm samobójstwa. Nawet jeśli nigdy go nie wykorzysta to on jest..


Po naszej rozmowie...
zachłysnęłam się brakiem kontrargumentów...

Ostatnio spacerowałam rankiem wczesno-zaawansowanym po W. znalazłam taką sobie naturę bardziej martwą niż żywą





po świętach


Link 29.03.2008 :: 14:39 Komentuj (1)

Wróciłam:):) prawie cała, ale się zagoi do wesela:)

W górach bywa tak, że przestrzeń jest niewyobrażalnie ociosana przez skaliste czubki i też dzięki nim niewyobrażalnie cicha i spokojna.. a drzewa? nadają wierzchołkom łagodności, jeśli je porastają..

Przeprowadzki dzień pierwszy... to tak na marginesie odnośnie nowości w życiu codzienno-wyczynowym:)








powered by Ownlog.com & Fotolog.pl